W poszukiwaniu zysku, czyli słów kilka o milisekundach, arbitrażu i sieciach neuronowych – część I.

Mrugnięcie okiem trwa od 100 do 400 milisekund, czyli od 0,1 do 0,4 sekundy . Zakładając, że nasze ręce są równie szybkie i uda nam się kliknąć podwójnie myszą komputerową w tempie zbliżonym do nieoficjalnego rekordu świata, czyli 116 milisekund (0,116 sekundy), to i tak z większością transakcji będziemy spóźnieni. Szybkość działania potrzebna jest nie tylko po to, aby dać sobie szansę na większy zysk, ale także po to, aby uczynić inwestycję bezpieczniejszą.

Większości z nas lokowanie pieniędzy na rynku akcyjnym czy walutowym kojarzy się z dużym ryzykiem. Jest to tylko do pewnego stopnia prawda, wszystko zależy od tego jaką strategię zastosujemy.

Strategia arbitrażowa polega na wyszukiwaniu różnic w cenach tego samego produktu na różnych rynkach. W arbitrażu nie zastanawiamy się, czy cena towaru, akcji, indeksu lub innego instrumentu, w który inwestujemy, będzie rosła, czy ulegnie przecenie – my wyszukujemy różnice w cenie, a co za tym idzie, niwelujemy ryzyko niemal do zera.

Ograniczeniem dla tego typu rozwiązań może stać się szybkość zawierania transakcji i jej koszty.

Oczywiście w świecie „makro” także można spróbować swoich sił w arbitrażu. Na początku spróbujmy obrócić w gotówkę fakt, że ten sam telewizor kosztuje w jednym sklepie o 200 zł drożej niż w innym. Widząc klienta, który zamierza kupić telewizor za 2000 zł w sklepie „droższym” zawieramy z nim umowę, że za naszym pośrednictwem kupi identyczny produkt taniej, dzięki czemu on zaoszczędzi 100 zł i my zarobimy 100 zł. Klient wyraża zgodę. Zabieramy klienta z „droższego” sklepu i na własny koszt zawozimy do sklepu, w którym cena wynosi 1800 zł. Klient dokonuje zakupu za 1800 zł i przekazuje nam 100 zł. Zarabiamy 100 zł (minus koszty transakcji).

Pierwsza transakcja arbitrażowa udana. Ale co, jeśli świat przyspieszy? Jeśli okaże się, że różnica w cenie między telewizorami pojawi się zaledwie na kilka minut? Musimy przyspieszyć.

W takim układzie nie ma czasu, aby jechać z klientem do drugiego sklepu, musimy mieć w „tańszym” sklepie swojego człowieka, który będzie informował nas na bieżąco o cenach. Jak tylko dostanie od nas sygnał, jaki model telewizora interesuje klienta, musi natychmiast dokonać transakcji.

No dobrze, a jeśli różnica w cenie pojawi się na kilka sekund?

Jeszcze całkiem niedawno na rynkach finansowych akceptowano opóźnienia wynoszące kilka sekund, z czasem próg spadł do jednej sekundy, teraz walka toczy się o milisekundy. Taki rozwój wypadków zmusił np. warszawska giełdę do wymiany systemu transakcyjnego z Warset na UTP.

W arbitrażu muszę być pierwszy. Spóźnialski przegrywa. Jeśli dowiem się , że wartość akcji spółki X wzrosła, a nie wie o tym jeszcze osoba, która jest kilka milisekund za mną, to mogę od niej kupić akcje po starej cenie i sprzedać drożej. Reasumując: ja już wiem, że jest drożej, a inni dowiedzą się za kilka milisekund, wystarczy, że to wykorzystam.

Do działania wymagającego szybkiej reakcji najlepiej zastosować bezpośrednie połączenie z serwerem giełdowym. Fundusz Trigon Quantum Arbitrage FIZ oparty jest o system transakcyjny, który posiada bezpośredni dostęp do systemu giełdowego. Czy to wystarcza? Wydawało się, że tak, dopóki duży zagraniczny gracz nie okazał się o kilka milisekund szybszy.

Nawet jeśli jestem połączony bezpośrednio z systemem giełdowym to i tak muszę pamiętać, że zanim sygnał dotrze do mojego komputera, mijają cenne milisekundy. Co można zrobić? Można skorzystać z komputerów znajdujących się bezpośrednio w budynku giełdy, tak blisko systemu transakcyjnego jak to możliwe (kolokacja). W takim wypadku opóźnienie dla każdego inwestora jest takie samo i o przewadze zaczyna decydować oprogramowanie. Do tej pory zarząd giełdy naliczał za taką możliwość „znaczące” opłaty, które odstraszały potencjalnych inwestorów. W obecnej chwili warunki korzystania z takiej usługi uległy restrukturyzacji i Trigon planuje ten fakt wykorzystać.

Jeśli już jesteśmy tak blisko serwera transakcyjnego jak to możliwe, to problem pojawia się gdy do podjęcia decyzji potrzebujemy informacji, która pochodzi z innego rynku. Walka o szybkość transmisji więc trwa. Tylko co oznacza słowo „szybko”?

Czy jeśli informacja z Londynu do Nowego Yorku dociera w 65 milisekund możemy uznać, że to wystarczająco szybko? Widać nie, skoro wydano 400 mln dolarów na podmorski kabel. Dzięki tej inwestycji czas transakcji wyniesie 60 milisekund. A przecież światło w światłowodzie biegnie wolniej niż w próżni, można więc i tutaj poszukać „oszczędności czasu”. W świecie biznesu rozpoczyna się walka o 1 milisekundę.

No dobrze, a jak wygląda sytuacja z oprogramowaniem, o którym wspomnieliśmy. Wiadomo, że maszyny wykonują pracę szybciej niż ludzie (automatyczna realizacja zlecenia zakupu lub sprzedaży), ale najpierw człowiek musi to zaprogramować. Jak na razie fundusze, które są oparte tylko i wyłącznie o zadane algorytmy przestają się sprawdzać. Na rynku pojawia się tak dużo decydujących informacji, że człowiek nie jest w stanie wszystkiego uwzględnić. Zaczyna pojawiać się sztuczna inteligencja, której zadaniem jest uczyć się.

Zespół Solution One podchodzi do tego tematu tworząc sieci neuronowe. Te rywalizujące między sobą struktury, mają za zadanie „zarabiać na swoje utrzymanie”. Otrzymując „wirtualną” gotówkę poszukują na rynku zależności. Mogą na przykład odkryć, że w każdy piątek między 11:30 a 11:31 euro lekko umacnia się do dolara. Są to zależności, których człowiek nie jest w stanie wychwycić, a które mogą pozwolić z duży prawdopodobieństwem zarobić. Zgodnie ze strategią Solution One człowiek musi oczywiście te uwarunkowania zrozumieć, jeśli nie zrozumiemy z czego ta zależność wynika, to lepiej jej nie stosować w praktyce.

Radosław Ratusiński

 Treść powyższej analizy nie stanowi „rekomendacji” w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym niniejszy serwis oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.

 

Your email address will not be published.

Scroll to Top